Verdon

Verdon

subiektywna ocena miejsca: ******

opracowanie: Jakub Radziejowski (uzupełnił David Kaszlikowski)
zdjęcia: Anna Sarzyńska, Jakub Radziejowski

Rejon

Gorge du Verdon, Prowansja, Francja.

Rodzaj wspinania

Wspinanie w Verdon ma charakter głównie wielowyciągowy. Tzn. są tutaj rejony typowo skałkowe (np. świetny La Bauchet), ale to duże ściany (do 300 metrów) są tak naprawdę tym, z czego Gorge du Verdon słynie.

Verdon dodatkowo słynie z tego, że pod drogę się nie podchodzi (w najbardziej znanych sektorach), a podjeżdża samochodem, po czym… zjeżdża w dół by moc się z powrotem wspiąć do pozostawionego przy tarasie widokowym wehikułu. Stąd też podstawową czynnością, jaką musimy wykonać jest zawiązanie węzła na końcu liny.

Jeśli chodzi o drogi w Verdon to znajdziemy tu wszystko. Masywne hakówki, drogi „moralne” na własnej asekuracji (głównie kości i friendy), po drogi sportowe w pełni ospitowane. Jednak żebyś się czytelniku nie zdziwił. Odległości pomiędzy wpinkami potrafią być naprawdę spore, co może oznaczać, że jeśli jakieś trudności są na granicy Twoich możliwości, to w przypadku niepowodzenia nie zawsze da się przyazerować. Masz wtedy do wyboru wspinaczkę drogą łatwiejszą (o ile jest gdzieś w pobliżu), albo… zjazd na dno wąwozu i spacer do drogi… Co zresztą wcale nie musi być nieprzyjemne.

Zresztą, żeby powspinać się w Verdon w sposób satysfakcjonujący warto w miarę pewnie poruszać się w stopniu 6b.

Skała w Verdon to zazwyczaj perfekcyjny szary wapień. Drogi mają w większości charakter pionowych, bardzo technicznych i czasem palczastych płyt.

Sprzęt niezbędny: lina przynajmniej 2 x 50 m., a najlepiej 2 x 60 m., przynajmniej 12 ekspresów, a na drogi wymagające własnej asekuracji – komplet kości i friendów (6-8 sztuk), kilka pętli (na niektórych stanowiskach możemy skorzystać z drzewa) i kevlarki do zjazdów. Kask uznałbym za przedmiot niezbędny; po pierwsze, dlatego, że drogi często mają charakter górski, a po drugie – nigdy nie wiemy, co przyjdzie do głowy turystom zatrzymującym się na tarasach widokowych (sam byłem świadkiem jak młodzi chłopcy wykorzystując nieuwagę rodziców rzucali kamieniami, żeby sprawdzić czy dolecą one do dna bez obijania się o skałę).

Wystawa skał: północna, zachodnia i południowa.

Najlepszy okres: wiosna i wczesna jesień. Zimą jest za zimno (w Verdon potrafi spaść śnieg). Lato nadaje się do wspinania, ale po pierwsze należy ze sobą zabrać w ścianę spory zapas wody, a po drugie należy rozpoczynać wspinaczkę przed, albo po tym jak ściana znajdzie się w słońcu… Latem występują gwałtowne burze.

Jeśli chodzi o poszczególne sektory to największą wizytówką Gorge du Verdon jest z pewnością mega sektor L’Escales, na który składa się ponad 20 sektorów z drogami od 20 do 300 m. i o trudnościach od 5b do 8b. Są też hakówki (do A4). Pod właściwie wszystkie drogi najlepiej się dostać zjeżdżając z góry. Linie zjazdów są dość dobrze opisane w przewodnikach. Sektory takie jak Carelle, Mami i Pichenbule (osiągalne z punktu widokowego Belvedere de la Carelle), to chyba najbardziej oblegane miejsca w Verdon. Nie tylko dlatego, że są łatwo dostępne z La Palud (odległego o około 6 km.), ale oczywiście ze względu na wspaniałe drogi. Sektory takie jak Dalles Grises, Demande, Mort a Venise, Mur Bleu, Golem czy Toboggan, to jedne z najpopularniejszych i najbardziej znanych miejsc wspinaczkowych we Francji. We wszystkich tych rejonach, tuż obok dróg całkowicie obitych, mamy coś dla miłośników DDS-ów. Właściwie możemy najpierw wybrać sobie sektor, a później zastanawiać się nad drogą…

Według przewodnika Grimper au Verdon sektorów wielowyciągowych jest 24. Dostępnych zarówno z jednej, jak i drugiej strony wąwozu. Nie sposób opisać tutaj wszystko. Wspomniany przez mnie przewodnik podaje dość szczegółową charakterystykę każdego z nich.

Oprócz tego mamy w Verdon do wyboru kilkanaście rejonów typowo skałkowych (czytaj: sportowych), pod które podchodzimy, lub schodzimy na własnych nogach. Chyba najbardziej znany z nich to La Bauchet, gdzie dominują drogi zdecydowanie trudne. Inne popularne i łatwo dostępne rejony to Valaute (do 6c+) i Chalanettes (drogi łatwe, a sam klif jest raczej mało atrakcyjny).

Z nowych rejonów warto wybrać się do Chasteuil – zjazd do wsi Chasteuil jest na drodze między La Palud i Castellane. Przewodnik po tym rejonie – w wiejskiej w knajpce. Nowy sportowy sektor powstał także na prawo od Pont de Soleil, a dostajemy się podeń, zjeżdżając z tej samej drogi. W ostatnich kilku latach powstało kilkanaście doskonałych sektorów skałkowych na dnie wąwozu i nowe drogi przybyły w sektorach Faq i Lycee, a wszystko to za sprawa Bruno Clementa.

W poszukiwaniu rejonów sportowych można się też wybrać do miejsc takich jak Miroirs (kilka ładnych dróg o zróżnicowanych trudnościach), ale pamiętajmy, że to jednak miejsca takie jak L’Escales są tym, po co odwiedzamy Verdon.

Dokładne położenie oraz dojazd

Z północy:
Autostradą A6 do Avignonu i potem drogą N 100 na Apt, Monosque i Riez. Następnie drogą D56 do Moustiers, skąd kontynuować do La Palud sur Verdon (D 952), albo: z Grenoble na Sisteron (N75) skąd na Manosque; dalej na Riez i do la Palud.

Z południa:
Z Nicei drogą N85 do Castellane skąd drogą D952 do La Palud sur Verdon.

La Palud sur Verdon jest właściwie najważniejszą miejscowością z punktu widzenia wspinaczkowego. Aby dostać się w najbardziej popularne i znane sektory (L’Escales) należy (jadąc od Castellane) skręcić w lewo tuż przed La Palud i jechać drogą (Route des Cretes) w górę, ostrymi zakrętami zatrzymując się przy punktach widokowych (stąd zazwyczaj rozpoczynamy przygodę ze skałą), gdzie zostawiamy samochód.

Krótka historia rejonu

Wspinanie w Verdon zostało odkryte dość późno. Pomimo tego, że mieszkańcy rejonu często zapuszczali się do wąwozu, a nawet opuszczali się z góry w poszukiwaniu różnych różności, to dopiero lata 60-te XX wieku przynoszą pierwsze wspinaczki, traktowane jednak raczej jako zapełnienie wolnego czasu i spędzenie weekendów poza miastem (wspinacze z Marsylii i Nicei). Zresztą nazwy dróg z lat 1966-67 mówią same za siebie („pijana owca”, czy „zalkoholizowane wiewiórki”).

W roku 1968 do wąwozu zawitał (w wyniku wyjątkowo kiepskiej pogody w Chamonix) jeden z największych wspinaczy tamtych czasów – Patrick Cordier, który wraz z przyjaciółmi robiąc nową drogę Les Enrages, otworzył jednocześnie erę wspinania w Verdon. Następne lata przynoszą dziesiątki nowych dróg (głównie hakowych) za sprawą wspinaczy z całej Francji (choć ze względu na bliskość – głównie wspinaczy z Marsylii).

Z czasem Verdon (w dużej mierze za sprawą Anglików – Rona Fawcetta i Pete’a Livesey) zaczyna być postrzegany jako miejsce wspinaczki klasycznej.

Kolejna istotną datą w historii lokalnego wspinania jest rok 1976, kiedy to znani alpiniści Troussier i Guyomar po raz pierwszy zjeżdżają od góry w celu zrobienia nowej drogi. Dziś jest to najpopularniejszy sposób dostania się pod drogę w przypadku większości sektorów.

Historia wspinania w Verdon to w skrócie historia wspinania sportowego, zarówno, jeśli chodzi o aspekt czysto wspinaczkowy, jak i wszystkie możliwe dylematy etyczne związane z trendami i rozwojem wspinaczki – podkuwanie dróg, spitowanie, ringowanie, kwestia ubezpieczania byłych dróg hakowych w celu ułatwienia wspinaczki klasycznej, a także dylematy związane z uzupełnianiem i wymianą asekuracji. Dyskusje trwają do dziś, tym bardziej, że co jakiś czas w Verdon powstają napięcia na linii władze lokalne – wspinacze, których źródłem są oczywiście próby ograniczenia wspinania.

Ewentualnym autorom nowych dróg zalecałbym zapoznanie się z wytycznymi i ograniczeniami dotyczącymi tworzenia nowych dróg – np. w biurze przewodników w La Palud.

Do sławy rejonu przyczyniła się aktywność też takich nazwisk jak Patrick Berhault, Patrick Edlinger, Thierry Volpiatto, czy ostatnio Alain Robert – a z zagranicznych w samych superlatywach o Verdon wypowiadały się takie nazwiska jak Jerry Moffat czy Lynn Hill.

Prywatne doświadczenia

Verdon jest rejonem absolutnie wspaniałym. Jest to jedno z tych miejsc, w których czując całą powagę wspinania górskiego, mamy jednak świadomość tego, że jesteśmy na wakacjach. A takich miejsc na świecie nie ma zbyt wiele.

Tu właściwie wszystko jest piękne – sam wąwóz jest wręcz obłędny, wspinanie należy do tych pięknych technicznie i niezwykle eksponowanych (rzeczka na dole robi swoje – co więcej, ekspozycji nie zdobywamy idąc od dołu – ona towarzyszy nam przez cały czas – od momentu gdy spoglądając w dół, wychylimy się za krawędź ściany).

Podczas dwóch niezbyt długich wizyt zaledwie musnąłem potencjału, jaki oferuje Verdon. Wspinałem się właściwie w najbardziej popularnych miejscach i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że pomimo dość sporego tłoku w L’Escales – warto!! A drogi takie jak Wild is Love (6a), Les Rideaux de Gwendal (7b) czy La Baraka należą do tych z kategorii „niezapomniane”. Ale podejrzewam, że w Verdon są drogi nie tylko poważniejsze (to zresztą z pewnością), ale i piękniejsze.

Rejonów skałkowych typu Valaute nie polecałbym – no chyba, że na bezpieczne zapoznanie się ze skałą.

La Palud samo w sobie to urocza wioska. Otoczenie Wąwozu Verdon jest warte niejednej wycieczki po okolicy.

Dla zmęczonych wspinaniem jest moc innych atrakcji – canyoning, wędrówki piesze, kąpiel w Lac de Sante Croix (u wylotu Gorge du Verdon), kajaki, rafting czy base jumping – to ostatnie jest tu nielegalne. Byłem świadkiem, gdy nagle w sektorze La Carelle pojawiło się kilku panów z małymi plecaczkami i po chwili zniknęło w krzakach. Po jakimś czasie okazało się, że skoczyli w dół, a 20 minut później zjawiła się policja…

Jeśli mogę doradzić tym, co tam jeszcze nie byli – zaplanujcie swoje najbliższe wakacje we Francji tak, by nie ominąć Verdon. To świetne miejsce nie tylko jako element wspinaczkowej podróży po Prowansji, ale jako cel sam w sobie!

A na tych, którzy znajdą w sobie żyłkę eksploratorów cały czas czekają wolne połacie w Gorge du Verdon.

Noclegi i inne patenty

Campingi w La Palud i w okolicach:
Camping Municipal**, route de Castellane, (tel. 04-92-77-38-13)
Bourbon*, route de Moustiers Sainte Marie, (tel. 04-92-77-38-17)
Boulogne, route de la Maline, (tel. 04-92-77-30-27)
Bourras, route de Castellane, (tel. 04-92-77-33-54)
Julliard, route de la Maline, (tel. 04-92-77-38-18)
La Graou, route de Moustiers Sainte Marie – 6 km od La Palud, (tel. 04-92-77-38-22)

Campingi – dość sympatyczne (choć może nie wszystkie – odradzam ten „komunalny” – trudno schować się przed słońcem, a kibelki raczej śmierdzą…).
Oprócz campingów istnieje możliwość znalezienia noclegu w schroniskach lub na kwaterach prywatnych. W La Palud jest kilka kawiarni, piekarnia i jeden sklepik przy stacji benzynowej. W jednej z knajp jest ścianka wspinaczkowa (no, może raczej taki mały boulderowy panelik). Jest tam też dość porządnie wyposażony sklep wspinaczkowy (Le Perroquet Vert), w którym możemy się zaopatrzyć w każdego rodzaju sprzęt, jaki będziemy potrzebowali do działania w Verdon, oraz dość przyzwoite ciuchy (też lokalnej produkcji).

W La Palud znajdziemy biuro przewodników (np. prognoza pogody) oraz biuro turystyczne.
Na większe zakupy, basen oraz innego rodzaju rozrywki trzeba udać się do Castellane.

Przewodniki i mapy, strony www

Przewodniki:
„Grimper au Verdon” autorstwa B.Gorgeon, D.Taupin, S.Hermant wyd. Lei Legramusas w La Palud sur Verdon i FFME, 1995 – dostępny w Klubie
„Rock Climbs in the Verdon. An Introduction” autorstwa Rick Newcombe, Knowbotics Corp. 2003

Strony www:
http://www.sportextreme.com/phclre17001/
http://www.planetmountain.com/ – topo
http://www.provenceweb.fr/e/groupes/verdon/escalade.htm

Inne

Jak wspominałem w innym miejscu – Verdon to nie tylko wspinanie – to dla niektórych przede wszystkim możliwość uprawiania canyoningu, raftingu, kajakarstwa górskiego, kolarstwa górskiego czy nielegalnego tu base jumpingu. To także możliwość spędzenia rodzinnych wakacji na spacerach i wędrówkach (szlak prowadzący dnem wąwozu to absolutnie podstawowy punkt w planach wakacyjnych), kąpielach i innych „rodzinnych” rozrywkach.

W dzień restowy należy pojechać do Castellane – nie tylko na basen.
W La Palud możemy odwiedzić Maison de l’Environment.
Możemy zrobić sobie zapas ziół… prowansalskich oczywiście.
Wreszcie pamiętajmy, że to jest Prowansja i sam fakt bycia tu dostarcza nam wrażeń estetycznych (pola słoneczników i lawendy), a wszechobecne w Prowansji winnice dostarczą nam wrażeń smakowych.

Galeria

robert_w_verdon_99_resize.jpg sciany_resize.jpg sciany2_resize.jpg
Żeby wejść, trzeba zjechać
fot. Jakub Radziejowski
Ściany Verdon
fot. Jakub Radziejowski
Ściany Verdon
fot. Jakub Radziejowski
sciany3_resize.jpg sciany4_resize.jpg terre_promise_resize.jpg
Ściany Verdon
fot. Jakub Radziejowski
Ściany Verdon
fot. Jakub Radziejowski
Wspinanie w Verdon
fot. Jakub Radziejowski
verdon_resize.jpg verdon2_resize.jpg verdon3_resize.jpg
Wspinanie w Verdon
fot. Jakub Radziejowski
Wspinanie po drugiej stronie wąwozu
fot. Jakub Radziejowski
Wspinaczka w Verdon
fot. Jakub Radziejowski
verdon4_resize.jpg verdon5_resize.jpg zjazdy_resize.jpg
Wspinaczka w Verdon
fot. Anna Sarzyńska
Wspinaczka w Verdon
fot. Jakub Radziejowski
Żeby wejść, trzeba zjechać
fot. Jakub Radziejowski

Dodane przez:
Marek

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.