Majorka

Majorka

subiektywna ocena miejsca: ******

opracowanie: Jakub Radziejowski
zdjęcia: Jakub Radziejowski

Rejon

Majorka, Hiszpania (ogólnie 6 gwiazdek – aczkolwiek rejony się różnią).

Rodzaj wspinania

Majorka słynie przede wszystkim ze wspinania w tufach.Ich specyficzny charakter przypomina nieco stalagmity przyklejone do ściany. Drogi „po tufach” (czyli po naszemu „kaloryferach”) są najczęściej przewieszone, długie, trudne i piękne. Nie oznacza to oczywiście, że wspinanie tam ma tylko taki charakter, ale rzeczywiście tufy sprawiają, że wspinanie na Majorce jest „nieco inne”. Z drugiej strony mamy na wyspie do czynienia z tarciowymi płytami, których wyceny rzadko kiedy odzwierciedlają rzeczywiste trudności, a także ze wspinaniem na nadmorskich klifach, gdzie drogi rozpoczynają się od wspinaczki w dachu.

Autorzy przewodnika po Majorce starają się przygotować „napalonych” na zrobienie wyniku do sytuacji, w której będą się musieli pogodzić z faktem, że droga wybrana na rozgrzewkę może „nie puścić”. Podobno wspinanie na wyspie od zawsze słynęło z zaniżonych wycen. Teoretycznie dzięki temu, że wielu kontynentalnych amatorów słońca i skały odwiedziło Majorkę w przeciągu ostatnich dziesięciu lat, stopnie trudności zostały usystematyzowane według skali francuskiej i większość dróg ma podniesiona wycenę. Pomimo tego nadal nietrudno o niemiłą niespodziankę pod tytułem „Co jest k…? Przecież ja z takich dróg nie spadam”. Pomimo tego, że na Majorkę z pewnością jeszcze powrócę, to na tzw. „zrobienie wyniku” nie liczę…

Dokładne położenie oraz dojazd

Na Majorkę najlepiej dostać się samolotem wraz z biurem podróży (hotel + przelot), wtedy wychodzi najtaniej – szczególnie poza sezonem. Niezbędne jest wynajęcie samochodu do poruszania się między rejonami (przykładowy koszt to 23 euro za dzień za Peugouta 206 – przy tygodniowym wypożyczeniu).

Majorka jest największą wyspą w archipelagu Balearów u wschodnich wybrzeży półwyspu Iberyjskiego. „Największa” w tym przypadku oznacza, że najdłuższy odcinek prostej, jaki możemy wyznaczyć nie przekracza stu dziesięciu kilometrów. Właściwie z każdego miejsca w jakiekolwiek inne miejsce na wyspie dostać się można samochodem w przeciągu godziny, półtorej. Sieć dróg jest dosyć dobra, autostrady są zdecydowanie lepsze niż w kraju nad Wisłą, aczkolwiek zdarzają się odcinki wąskich dróg, przy których podróżowanie samochodem po Włoszech staje się dziecinną igraszką. Hiszpanie naprawdę rzadko zwalniają… Benzyna – ok. 80 centów za litr (Pb 95).

majorka
Majorka

Tytułem wstępu mogę jeszcze donieść, że informacja, zawarta w przewodniku „Pascala”, jakoby grudzień był najbardziej deszczowym (wraz z październikiem i lutym) miesiącem na wyspie jest raczej bajką wyssaną z palca, chyba że za dzień deszczowy należy uznać piętnaście minut delikatnej mżawki. W październiku – dni deszczowych bywa nieco więcej… Nie przeszkadza to jednak we wspinaniu.

Krótka historia rejonu

Przeglądając przed wyjazdem przewodnik wspinaczkowy po Majorce natknąłem się na stwierdzenie, że potencjał wspinaczkowy wyspy jest zaledwie dotknięty, a pomimo tego jest tam ogromnie dużo wspinania. Kilkanaście opisanych w przewodniku rejonów sprawiało wrażenie (przynajmniej na papierze), że rzeczywiście trudno byłoby się tam nudzić przez dwa tygodnie. Kilkaset dróg o dużej rozpiętości trudności (choć nie pełnej – szczególnie w dolnej granicy mało jest dróg szóstkowych, piątkowych właściwie nie ma) w przeróżnych miejscach (od wspinania w wąwozie, przez typowe wapienne mury skalne po nadmorskie klify) – to wszystko obiecywało wiele. Jak się okazało na miejscu potencjał „skalny” Majorki jest rzeczywiście niemały. Niezliczone klify nadmorskie, czy też mury skalne o wysokości ponad stu metrów i szerokości kilometra – dwóch cały czas czekają na pierwszych eksploratorów. Tak naprawdę, dotknięte ręką wspinacza zostały tylko te miejsca, w które dostęp nie stanowi żadnego problemu.

Eksploracja wspinaczkowa Majorki rozpoczęła się tak dopiero w latach 70-tych dzięki niewielkiej grupie wspinaczy, której przewodził autor najtrudniejszych w owym czasie dróg na Majorce – Adolfo Gregorio.

Narodziny wspinaczki klasycznej na Majorce przypadają na rok 1978 za sprawą dwóch młodziutkich wspinaczy – Jaume Payeras i Miquel Riera, którzy rozpoczynając erę odhaczeń i prowadzenia nowych, czysto klasycznych dróg przyczynili się do wzrostu zainteresowania wspinaczy z Półwyspu Iberyjskiego potencjałem Majorki. Lata osiemdziesiąte należą do grupy wspinaczy zwanej „Los Mexicanos”, którzy to odkrywają dla wspinania coraz to nowe rejony. Wśród nich bryluje Carlos Raimundo – aktualnie właściciel największego sklepu wspinaczkowego w Palmie.

Pod koniec lat 80-tych status najtrudniejszego rejonu na Majorce i jednego z najtrudniejszych w całej Hiszpanii zyskuje Fraguel. Przyczynił się do tego jeden z głównych protagonistów wspinania w Buoux – Laurent Jacob.

Lata dziewięćdziesiąte przynoszą eksploracje kolejnych wspaniałych rejonów. Niestety pod koniec XX wieku niezwykle dynamiczna dotąd eksploracja Majorki tak jakby spowolniła. „Los Mexicanos” wykańczali trudne projekty. Młodzi dopiero powtarzali drogi swych starszych kolegów. Jednakowoż od 2-3 lat mówi się o nowej generacji wspinaczy na Majorce.
A wierzcie mi, że pozostało jeszcze bardzo dużo do wyeksplorowania.

Prywatne doświadczenia

Rejony (patrz też mapa):

Sa Gubia: zdecydowanie najwięcej wspinania jest w wąwozie leżącym przy drodze pomiędzy Palmą a Soller. Sto kilkadziesiąt dróg oferuje wspinanie we wszystkich możliwych formacjach, do wyboru w słońcu lub w cieniu. Niestety ekstrema ma niewiele do roboty ze względu na zaledwie 3 drogi 7c i trudniejsze. Za to esteci mają co robić. Kilka sektorów z drogami od kilkunastometrowych do kilkuwyciągowych pozwala na spędzenie w Sa Gubii co najmniej kilku dni. W wodę należy się jednak zaopatrzyć przy drodze, gdzie warto zostawić także samochód (jakieś 15 -20 minut od wąwozu). Pokonaliśmy tam tylko znikomy ułamek dróg, jednakże z tych, które poznaliśmy śmiało mogę polecić następujące linie: No Guarra (6a), Cortocircuito (6b), Vol de Nuit (6b), Tao (6c+), Pellojo de Tiburon (7a), Pasteles de Isabel (w zależności od przewodnika 7a+ albo 7b). Nie znaczy to, że inne drogi, które robiliśmy nie są warte wspomnienia, ale te wyżej wymienione należą zdecydowanie do najładniejszych, jakie w życiu robiłem. Przy krótkim podsumowaniu rejonu warto jeszcze zaapelować o przestrzeganie próśb okolicznych mieszkańców, którzy proszą o nie przechodzenie przez ich prywatne tereny, lecz dojście w skały tzw. „nową ścieżką” (szczegółowy opis w przewodniku). Jeśli ktoś pragnie sprawdzić, co rozumiem przez hasło „na Majorce pozostało jeszcze dużo do wyeksplorowania”, proponuje się udać w głąb wąwozu (jakieś 10 minut dalej niż najgłębsze, opisane sektory) i spojrzeć w prawo… Mnie zatkało.

Kolejnym rejonem, który koniecznie należy odwiedzić jest Alaro, ponad kilometrowy mur skalny z trzema wyeksplorowanymi sektorami o łącznej liczbie zaledwie kilkudziesięciu dróg (?!). Jednakże „znikomą” ilością dróg nie należy się zrażać. Jest tu wspinania na dwa, trzy dni, od dróg łatwych po ekstremy biegnące przewieszonymi tufami. W Alaro wspinamy się przez cały dzień w słońcu, co może mieć dość duże znaczenie w miesiącach szczególnie ciepłych. Podobnie jak w Sa Gubii mamy tu do czynienia z różnymi formacjami – od płyt tarciowych po przewieszone tufy. I to drugie jest zdecydowanie główną zaletą rejonu – szczególnie w sektorze „Mega Tuffa Wall”. Droga Buff (7a) jest w przewodniku opisana jako „One of the best tuffas climbing in the world!!!” i rzeczywiście jest imponująca (gdyby tylko te spity były mocniej dokręcone). Na całej drodze nie ma ruchów trudniejszych niż 6b+, ale kilka ładnych metrów wywieszenia daje się mocno we znaki. Poza tym warte są jeszcze polecenia drogi Afera el Tul (6c), i drogi bezimienne – w przewodniku Rockfaxa nr 17 (6a+) i nr 8 (6b+).

Niewątpliwą zaletą rejonu są ruiny zamku (Castel d’Alaro) na szczycie wzniesienia i mały, zamieszkany (ale otwarty na turystów) klasztor (dopiero stamtąd widać najbardziej imponującą ścianę na Majorce – kompletnie nie dotknięta). Jednakże pierwszą (nie wspinaczkową) zaletą rejonu jest restauracja „Es Verger”, leżąca mniej więcej na tym samym poziomie co ściana. Przy niej zresztą zostawiamy samochód i jest to punkt startowy do naszej eskapady wspinaczkowej. W restauracji nie ma nigdy więcej niż 4-5 dań, jednakże każde z nich jest niepowtarzalne. Jeżeli dodamy do tego domowe wino, domowe oliwki, kelnera, który jak go poprosić to zagra i zaśpiewa oraz śmieszne (nawet jak na polskie warunki) ceny, to restauracja ta staje się obowiązkowym miejscem, w które należy udać się po wspinaniu.

Trzecim rejonem, który warto odwiedzić jest nadmorski klif w Santanyi. Klif jak to klif – jest przepiękny, ale niestety bliskość morza powoduje, że w niektórych klamkach bywa wilgotno. Dla zwolenników tarciowych płyt też jest raczej niewiele wspinania (wszystkie niemalże drogi rozpoczynają się od solidnych okapów). Zakres trudności jest całkiem spory i jeden, dwa dni powinny usatysfakcjonować większość wspinających się. Dodatkową atrakcją może stać się nocleg pod gołym niebem, kilka metrów nad falami morskimi w bezpiecznym zadaszeniu tamtejszych okapów. Jeżeli dodamy do tego księżyc świecący prosto nad nami przez całą noc, to robi się naprawdę romantycznie. Z dróg, które mógłbym polecić: Tapas (6a), Colesterol Party (6a), Artista (6b), Psicomambo (6b+). Trudniejszych nie próbowałem, ale wyglądają poważnie…

Czwartym rejonem, który zdarzyło mi się odwiedzić na wyspie jest Creveta. Położona na północno wschodnim zakątku Majorki oferuje wspinanie wyłącznie tarciowe w lekko nachylonych płytach. Pozornie brak tu dróg trudnych (najwięcej, czego można się spodziewać to 7a), jednakże o ile ekstrema rzeczywiście nie będzie miała co robić, to miłośnicy tarciówek mogą się nieźle zabawić. Tym bardziej, że wyceny są nieco zaniżone. Rejon oprócz kilkudziesięciu dróg tarciowych, skupionych znowu tylko na niewielkim wycinku dostępnego muru skalnego, zachęca do przybycia niebrzydkim otoczeniem (morze, morze, morze i wiatr…). Uwaga na wykręcone pierwsze spity !!!

Gdy jesteśmy już w Crevecie – w miejscu, w którym zostawiamy samochód znajduje się punkt widokowy (morze, morze, morze i wiatr…). Jeżeli idąc w kierunku wzniesienia z owym punktem zatrzymamy się tuż przed szczytem, to mamy sposobność wykonania zjazdu na linie. Nie wiem – nie zjeżdżałem, ale widoczne z góry spity na pewno oferują niezapomniane wspinanie (morze, morze, lufa, trudno i wiatr). Po powrocie sprawdziłem na stronie internetowej (adres podaję na końcu) i chodzi o drogę o trudnościach ok. 7a (dwa wyciągi).

Cala Magraner – specjalnie dla tych spod znaku 6a – 6c+ ze względu na największą liczbę dróg w tym przedziale. Aczkolwiek jest i kilka dróg bardzo trudnych w tzw. grocie – sektor najbardziej na lewo. Cala Magraner położone jest w zatoce morskiej na zachodnim wybrzeżu Majorki. Wspinanie prześliczne i dobrze ubezpieczone. Niedługie, ale za to naprawdę przyjemne. Znajdują się tu jedne z najpiękniejszych „szóstek a”, jakie kiedykolwiek robiłem. Godne polecenia są drogi w sektorze tuż nad morzem (zatoka). Można biwakować.

Andratx – rejon podobnie jak większość na Majorce, wyeksplorowany zaledwie w ułamku. Największa ścian nie została nawet ruszona. Z sektorów, które mają już swoje drogi polecam ten pierwszy na podejściu. Dla jednej drogi o trudnościach 7a (bez nazwy – droga o numerze 5 z przewodnika RockFaxa). Coś wspaniałego! Reszta przyzwoita, choć nie za długa. Warto zajrzeć w nowe sektory. Ksero z opisem do dostania w sklepie w Palmie. Jedynym mankamentem rejonu jest hałas przejeżdżających samochodów.

Fraguel – rejon legenda. Jeden z najtrudniejszych rejonów w całej Hiszpanii. Środkowy sektor to kilkadziesiąt przewieszonych dróg (oczywiście po tuffach) o trudnościach do 8c. Żeby powspinać się we Fraguel po pięknych drogach trzeba się bardzo sprawnie poruszać w terenie 7b. A i to może okazać się za mało…. Na drodze 7a+ zaliczyłem jeden z dłuższych lotów w swoim życiu, ale spokojnie – obite jest naprawdę bezpiecznie!

Z rejonów, w które zajrzeliśmy można jeszcze wspomnieć o Valdemossie, murze skalnym położonym bezpośrednio przy drodze. Nie polecam: po pierwsze, ze względu na bliskość drogi (niektóre wspinaczki zaczynają się bezpośrednio z asfaltu), po drugie ze względu na samo wspinanie – niepiękne, dodatkowo niektóre wspinaczki zaszyte są gdzieś w krzaczorach, z których trudno nawet wspinanie zauważyć. Ale ponoć samo wspinanie jest ładne. Tak mówią lokalni wspinacze.
Na Majorce rejonów jest oczywiście znacznie więcej. Są też bouldery. Zainteresowanych odsyłam do przewodnika RockFaxa.

Noclegi i inne patenty

Nocleg najlepiej wykupić w biurze podróży – wraz z przelotem. Wyjdzie najtaniej. Oczywiście istnieje zagrożenie, że wylądujemy w klasycznym kurorcie turystycznym, ale w końcu mamy samochód i od rana jesteśmy w skałach… Aby Uniknąć tłumów warto być na Majorce poza sezonem (październik – maj). No i warto trzymać się z daleka od kurortów w rejonie Palmy… Myśmy spali w Peguerze – może być.

Niestety na Majorce są tylko dwa mityczne campingi… Otwarte tylko w sezonie. Ja zresztą w ich istnienie nie wierzę.

Spanie na dziko jest zasadniczo dozwolone, ale wszędzie napotykamy się na tabliczki „Teren prywatny”, więc znalezienie miejsca na nocleg nie jest łatwe.

Ceny żywności na Majorce są podobne jak w Polsce. Benzyna – ok. 80 centów, wino za półdarmo – podobnie jak oliwki i sery.

Sklep wspinaczkowy w Palmie – „Fora Corda” ( ul. Carrer Miquel Marques, 20) znajduje się w centrum, niedaleko największego domu handlowego El Corte Ingles. Telefon 971 46 30 04.

Supermarkety – na obrzeżach Palmy przy tzw. Via Cintura (obwodnicy Palmy). Jednakże w każdej miejscowości znajdziemy dość duże sklepy.

Przewodniki i mapy, strony www

Map jest dużo, podobnie jak i przewodników turystycznych w kilku językach. Za to przewodnik jest jeden (godny uwagi):
„Costa Blanca, Mallorca, El Chorro” Alan James, Mark Glaister, wyd. RockFax 2001

Strona internetowa wydawnictwa Rock Fax ( wszelkie nowości i uzupełnienia dotyczące wspinania na Majorce, a także inne propozycje wydawnicze) www.rockfax.com.

Inne

  • Palma – stare miasto i katedra.
  • Valdemossa – małe miasteczko słynące z tego, że zimowali tam Chopin i George Sand (ta druga napisała nawet powieść „Zima na Majorce”).
  • Soller i Port Soller – bardzo przyjemne małe miasteczka, z atrakcją w postaci zabytkowego tramwaju.
  • Warto udać się na wycieczkę na majorkańskie wzgórza; tak, tak… na Majorce są całkiem spore górki.
  • Można się wykąpać – testowane pod koniec października – temperatura wody idealna.
  • No i obowiązkowa kolacja w restauracji Es Verger (patrz rejon Alaro).
  • Warto urządzić sobie wycieczkę samochodową zachodnim wybrzeżem – od Andratx do Port Soller – oczywiście w dzień restowy.

Kończąc, Majorka jest naprawdę piękną wyspą nie tylko ze względu na wspaniałe wspinanie. Poza niektórymi miejscami (kurorty, kurorty, kurorty) ta wyspa naprawdę ma swój klimat i charakter. Poza tym, w odróżnieniu od większości południowo europejskich rejonów, jest zdecydowanie bardziej zielona. Więcej drzew, a mniej wysuszonych krzaków.
Polecam!!!

Galeria

alaro_resize.jpg alaro2_resize.jpg alaro4_resize.jpg
6c w Alaro
fot. Jakub Radziejowski
6c w Alaro
fot. Jakub Radziejowski
6a w Alaro
fot. Jakub Radziejowski
alaro5_resize.jpg andratx_resize.jpg andratx2_resize.jpg
Wspinanie a prawo od Mega Tuffa Wall w Alaro
fot. Jakub Radziejowski
Andratx
fot. Jakub Radziejowski
Wspinaczka w Andratx
fot. Jakub Radziejowski
andratx3_resize.jpg andratx4_resize.jpg andratx5_resize.jpg
Wspinaczka w Andratx
fot. Jakub Radziejowski
Wspinaczka w Andratx
fot. Jakub Radziejowski
Wspinaczka w Andratx
fot. Jakub Radziejowski
andratx6_resize.jpg andratx7_resize.jpg castel_dalaro_resize.jpg
Wspinaczka w Andratx
fot. Jakub Radziejowski
Wspinaczka w Andratx
fot. Jakub Radziejowski
Castel d’Alaro
fot. Jakub Radziejowski
casteldalaro2_resize.jpg dziewicza_sciana_resize.jpg fraguel_resize.jpg
Castel d’Alaro
fot. Jakub Radziejowski
Jedna z całkowicie dziewiczych scian na Majorce
fot. Jakub Radziejowski
Fraguel
fot. Jakub Radziejowski
fraguel3_resize.jpg klify_resize.jpg kozly_nad_woda_resize.jpg
Fraguel
fot. Jakub Radziejowski
Rejon Crevetty
fot. Jakub Radziejowski
Rejon Crevetty
fot. Jakub Radziejowski
majorka1_resize.jpg majorka2_resize.jpg mega_tuffa_wall_resize.jpg
Po prostu Majorka!
fot. Jakub Radziejowski
Wspinanie w Santanyi
fot. Jakub Radziejowski
Mega Tuffa Wall w Alaro
fot. Jakub Radziejowski
orient2_resize.jpg osiol_resize.jpg sa_gubia_resize.jpg
Grudzień na Majorce
fot. Jakub Radziejowski
Transport w Alaro
fot. Jakub Radziejowski
Sa Gubia
fot. Jakub Radziejowski
sa_gubia2_resize.jpg sa_gubia3_resize.jpg sa_gubia4_resize.jpg
Il Pancerotto w Sa Gubii (6a+)
fot. Jakub Radziejowski
Sa Gubia
fot. Jakub Radziejowski
Sektor Paret dels Coloms w Sa Gubii
fot. Jakub Radziejowski
sa_gubia5_resize.jpg santanyi_resize.jpg santanyi2_resize.jpg
Droga Pasteles de Isabel (7a+/7b) w Sa Gubii
fot. Jakub Radziejowski
Klify w Santanyi
fot. Jakub Radziejowski
Corner (V+) w Santanyi
fot. Jakub Radziejowski
santanyi4_resize.jpg soller_resize.jpg wybrzeze_resize.jpg
Klify w Santanyi
fot. Jakub Radziejowski
Tramwaj w Soller
fot. Jakub Radziejowski
Majorka
fot. Jakub Radziejowski
wybrzeze2_resize.jpg    
Wybrzeże
fot. Jakub Radziejowski
   

Dodane przez:
Marek

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.